Przeżyła lot. Jeszcze nigdy nie czuła takiej ulgi, jak w
momencie, gdy schodziła z pokładu samolotu. Najgorsze półtorej godziny w jej
życiu. Na dodatek musiała udawać, że wcale nie robią na niej wrażenia małe
turbulencje, na które napotkali i nachylenie samolotu, kiedy startował lub
lądował, ponieważ Edward non stop zerkał w jej stronę. Istny koszmar!
Jej ciało przeszyła taka fala ulgi i szczęścia, gdy tylko
postawiła nogi na stałym gruncie, że niemal biegiem opuściła budynek i tym
razem to Styles ledwo potrafił za nią nadążyć. Przebiegła truchtem dosyć długi
kawałek, ale gdy tylko dostrzegła drzwi na zewnątrz i kilka taksówek
zaparkowanych przy wejściu, przyśpieszyła niemal do sprintu. Dało jej
oczywiście znać jej lenistwo i unikanie wysiłku fizycznego. Po kilku sekundach
poczuła nieprzyjemny ucisk i z jękiem złapała się za brzuch.
-Co to miało być?- wysapał chłopak, hamując śmiech i
wskazując kciukiem na drzwi przez które wybiegła niemal potrącając ludzi. Stała
na chodniku przed wejściem na lotnisko i opierała dłonie na udach, desperacko
nabierając powietrza do płuc. Czuła suchość w ustach i żałowała, że nie kupiła
sobie wody.
-Nic takiego.- odparła w odpowiedzi, ignorując jego
rozbawiony wyraz twarzy. Dla niego cała ta sytuacja musiała być naprawdę komiczna.
-Jasne.- usłyszała jego chichot, na co uniosła w
zaciekawieniu brwi i spojrzała na niego. Wow. Pan Styles na moment się
rozluźnił i w końcu nie był tym irytującym, wiecznie spiętym agentem, tylko
wyglądał jak normalny chłopak. Jego twarz rozświetlił szeroki uśmiech,
ukazujące dołeczki w policzkach, a oczy rozbłysły radośnie. Był to bardzo
przyjemny widok. Zagryzła dolną wargę przypatrując się jego roześmianej twarzy
i uderzyła ją myśl, że jest bardzo przystojnym mężczyzną, a ten uśmiech dodaje
mu takiego chłopięcego uroku… Wytrzeszczyła oczy.
Zaraz, zaraz. Że co?! Irma, czy ty się słyszysz?!,
zacisnęła powieki, klnąc cicho pod nosem. Jeszcze tego brakowało, żeby zaczęła
ślinić się na jego widok. Nie, nigdy w życiu!
Wyprostowała się i odparła:
-No już, wyśmiałeś się? Potrzebujesz jeszcze chwili, żeby
się uspokoić? Nie, super. Więc możemy już udać się do jakiegoś hotelu czy coś?
Mam dość tego miejsca.- machnęła dłonią na budynek. Edward zacisnął wargi
starając się uspokoić, ale widziała, że ten głupkowaty uśmiech nie chce zejść
mu z twarzy. Pokiwał głową i podszedł do jednej z taksówek.
-Kretyn.- mruknęła pod nosem. Musiała jednak od wrócić się
od niego plecami, bo jego uśmiech był zaraźliwy.
Zameldowali się w motelu oddalonym parę kilometrów od
centrum. Dobre miejsce na kryjówkę, pomyślała dziewczyna, patrząc jak za szybą
samochodu przewija się krajobraz. Budynek znajdował się na kompletnym odludziu,
nie licząc przydrożnej knajpki znajdującej się pięć minut drogi od ich obecnego
miejsca zamieszkania. Do motelu prowadziła tylko jedna, kamienista droga
dojazdowa, otoczona pustymi polami. Wysiadając z taksówki, Irmie na widok
budynku zabrakło tchu. Był to przepiękny dworek, wybudowany z szarej cegły,
posiadający dwie małe wieżyczki po obu stronach. Uderzyło ja podobieństwo tej
budowli do domu w którym wychowywał się jej ojciec. Skyfall. Widziała go tylko
raz, na jednej fotografii. Niestety spłonął rok temu w nieznanych jej
okolicznościach. Miała jednak pewne podejrzenia. Bond w tym czasie był
nieobecny, a gdy wrócił był bardzo odmieniony. Powiedział jej, co zaszło, a
następnego dnia doszła jeszcze do tego wiadomość o śmierci M. Przez krótki czas
współczuła ojcu, ale zaraz stał się na powrót tym samym człowiekiem sprzed
wypadku.
Otrząsnęła się ze wspomnień i wytężyła słuch. Do jej uszu
dotarł ledwo słyszalny szum fal. Rozejrzała się dokoła, ale nigdzie nie
odnalazła żadnych odznak tego dźwięku. Dopiero później, będąc już w pokoju
podeszła do okna w swojej sypialni i z jej ust wydarło się ciche westchnięcie.
Z jej okna rozprzeszczeniał się przepiękny widok na małą zatoczkę, znajdującą
się praktycznie zaraz za domem. Popołudniowe słońce odbijało się od powierzchni
wody, kusząc ją. Zacisnęła dłonie na parapecie i odbiła się od niego lekko.
Zobaczy najpierw jak potoczą się sprawy z Edwardem. Czy teraz, kiedy byli z
dala od niebezpieczeństwa, dalej będzie zgrywał takiego nad opiekuńczego, czy
może wyluzuje, jak jakiś czas temu na lotnisku.
Nie było żadnego kontaktu z rzeczywistością, byli skazani
tylko na siebie, nie licząc uroczej starszej pary, która przyjęła ich, gdy
tylko weszli do recepcji. W pokoju gościnnym nie było telewizora, a telefony
komórkowe nie miały zasięgu. Cóż za ironia losu.
Ich mieszkanie znajdowało się na drugim piętrze. Starsza
pani, właścicielka, zaprowadziła ich aż pod same drzwi. Życzyła miłego pobytu i
z przyjaznym uśmiechem pożegnała się z nimi. Zamykając za sobą drzwi znaleźli
się w wąskim holu. Po prawej stronie znajdowały się dwie sypialnie z
łazienkami, na co dziewczyna w duchu odetchnęła z ulgą. Dalej korytarz
zaprowadził ich wprost do niewielkiego salonu połączonego razem z jadalnią i
kuchnią. Wszystko zostało urządzone w staroświeckim stylu, ale bez żadnej
przesady i z klasą.
Wybrała sypialnię znajdującą się na samym końcu
przedpokoju. Pokój był utrzymany w nieco ciemnych kolorach. Ściany pokrywała
brązowa ozdobna tapeta, gdzie niegdzie powieszone były małe obrazy
przedstawiające zapewne tutejszy krajobraz. Po prawej stronie od wejścia stała
komoda wykonanego z ciemnego drewna z pozłacanymi uchwytami, a zaś po lewej
stronie niedaleko okna, ustawione było dwuosobowe łóżko. Jego rama wykonana
była z hebanowego drewna tak samo jak reszta mebli w pokoju. Położyła torbę na
jasnej pościeli i usiadła na miękkim materacu.
-I co teraz?- wyszeptała w pustą przestrzeń. Usłyszała jak
Edward zamyka drzwi do swojego pokoju. Rejestrowała przytłumione dźwięki jego
krzątaniny. Z pewnością rozpakowywał rzeczy, chował bron w bezpieczne miejsce.
Wtedy właśnie podeszła do okna i zobaczyła ten widok.
Zagryzając nerwowo wargę zaczęła się zastanawiać, co by powiedział, gdyby
przedstawiła mu swoja propozycję. Tak bardzo chciała wyjść za zewnątrz. Gdy
wylądowali zaczął zachowywać się nieco inaczej niż w Londynie. Teraz, gdy nie
był pod okiem jej ojca zachowywał się w miarę normalnie, dostrzegła, że starał
się wyluzować i nie być takim jak chciał Bond. Na jego przykładzie było
idealnie widać, jaki wpływ ma James na swoich pracowników. Kochany tatusiek.
Wzięła głęboki oddech i nieśmiało zapukała w jego drzwi.
Otworzyły się niemal natychmiast, jakby wyczekiwał, że go odwiedzi.
-Chcę wyjść. Sama.- wypaliła zanim zdążył powiedzieć
cokolwiek. Na jego czole pojawiła się pojedyncza zmarszczka, kiedy przeszywał
ją wzrokiem swoich zielonych tęczówek. Dzielnie wytrzymała to spojrzenie, a w
duchu zaciskała palce żeby tylko się zgodził. Zamknął oczy i oparł czoło o dłoń
przytrzymującą drzwi.
-Okej. Masz godzinę.
Na usta cisnął się jej szeroki uśmiech i nie mogła się
powstrzymać. W środku aż szalała z radości.
-Mówię serio. Godzina.
-Tak jest, sir.- mruknęła, wywracając oczami i odwracając
się na pięcie ruszyła do wyjścia. Czuła na swoich plecach jego spojrzenie
dopóki nie zamknęła za sobą drzwi. Wolność! Choć na chwilę, ale to zawsze było
coś. Poklepała kieszeń spodni sprawdzając czy zabrała ze sobą to co
najpotrzebniejsze i z uśmiechem ruszyła przed siebie.
~~*~~
Chciałam dodać rozdział przed sobotą i jakoś zebrałam się
w sobie i zaczęłam przepisywać. Pominęłam w zeszycie 3 kartki, bo nagle
wpadłam, ze inaczej zakończę rozdział. Co nieco z tego co mam już napisane,
wykorzystam do następnego rozdziału. Przeczytałam tylko raz do połowy, żeby
wyłapać błędy i wgl, ale potem mi się odechciało. jeśli cokolwiek się znajdzie
poprawię jutro.
Rozdział ujdzie, tyle powiem. Zobaczę jak Wam się spodoba,
chociaż jest krótki i nic w nim takiego specjalnego.
Dziękuję tym osobom, które komentują i czytają tego bloga.
Kocham Was tak bardzo mocno! <3
Może i nic specjalnego ale i tak rozdział jest ciekawy :) GENIALNE TŁO <3 mega :) ciekawe czy coś się stanie Irmie jak bd spacerować po mieście, a może spotka kogoś :P
OdpowiedzUsuńTo opowiadanie jest suuuuper, bardzo się cieszę że dzięki twitterowi je znalazłam. Rozdział ciekawy, a opowiadanie bardzo oryginalne. Czekam z niecierpliwością na następny rozdział :D
OdpowiedzUsuńopowiadanie jest super, akcja się rozwija, nie mogę się doczekać co będzie dalej! rany, i ta akcja z jaredem woah. świetny wygląd bloga, naprawdę!
OdpowiedzUsuńKochana, wiesz że świetnie napisałaś! I ciekawe, jakie było to inne zakończenie :)
OdpowiedzUsuńI wgl tło tak świetnie pasuje! :) A Bond i Harry i ona, aww uwielbiam to połączenie! <3
Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału xx
Hej! Jestem, bardzo przepraszam za to karygodne opóźnienie, ale ostatnie dni były naprawdę męczące. 100-punktowy test z biologii, przeziębienie złapane w Warszawie i ból wszystkich części ciała od jazdy w przepełnionym busie, ugh. Ale jestem i cieszę się, że dodałaś rozdział, bo to naprawdę jedno z moich ulubionych opowiadań.
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, ale tak, jak lubię Harry'ego... um, to znaczy, Edwarda, tak Irma mocno mnie irytuje. Oczywiście, nie wie na temat Jareda tego, co ja, no ale ludzie! Czy naprawdę myśli, że jej ojciec organizowałby to wszystko, powierzał ją znienawidzonemu podwładnemu tylko dla własnego widzimisię? Boże, niech ona się w końcu ogarnie. Chociaż wiem, do czego to wszystko prowadzi i nie mogę się doczekać, aż Edward wyciągnie spluwę i pokaże mięśnie :D
Sorry, nie mogłam się powstrzymać :P
Dziwne, że DOPIERO TERAZ zauważyła, że jest przystojnym mężczyzną, ja tam widzę to od samiuteńkiego początku :D I te dołeczki w policzkach, moja słabość <3 Dodaj szybko następny rozdział, bo naprawdę wciągnęła mnie ta historia i nie narzekaj na swój talent, którego masz potężną ilość.
Kocham <3
Omg. Ten rozdzial jest niesamowity! Czy ja już ci mówiłam ze bardzo lubię Edwarda? Tak? To się powtórzę. Jego osobą mnie intryguje. Niby taki poważny a jednak potrafi się uuśmiechnąć. No może powodem tego było zachowanie Irmy, jednak liczą się chęci. Hahah xd
OdpowiedzUsuńEj czy ja gdzieś tam wylapałam moment, gdy Irma zaczyna zauważać prZystojny wygląd Stylesa? Raannnnnyyyyyy! Jeśli nikt nikogo nie pozabija, to oni będą razem! Ja to wyczuwam! Podoba mi się sposób w jaki Edward mówi do Irmy! WIECEJ DIALOGÓW, skarbie. <3
Propos tego ze tak późno: muszę oszczędzać internet na telefonie, bo w domu jesZcze nie mam. Ale wiedz ze zawsze tu wejdę i zostawię komntarz. Właśnie! Co tam słychać u naszej Niaphie?! Hahah ..
Kocham cie (: xx
CZEŚĆ! <3
OdpowiedzUsuńNareszcie udało mi się dotrzeć do końca. Przepraszam cię, że dopiero teraz zostawiam komentarz i po takiej obsuwie nareszcie dotarłam do ostatniego (na obecną chwilę) rozdziału. Już dawno chciałam przeczytać wszystko do końca, ale kompletnie brakło mi czasu. Dwojące się prace domowe i sprawdziany zabrały mi każdą wolną chwilę, ale dobra koniec użalania się nad sobą, bo niepotrzebnie przeciągam ten i tak bez ładu i składu komentarz.
Całe opowiadanie jest niezwykle wciągające i szalenie intrygujące. Tworzysz niesamowity klimat. Wszystkie twoje opisy sprawiają, ze odciągam się od rzeczywistości i przenoszę przez stworzony przez ciebie świat. To niesamowite. Nie wiem jak to robisz, ale charaktery twoich postaci są cholernie prawdziwe. Tak opisujesz ich emocje i pogląd na świat, że z każdym słowem poznaję ich coraz bardziej i bardziej. Sam pomysł na historię jest oryginalny i taki inny. W pozytywnym sensie. Uwielbiam twój styl pisania <3
Nie pozostaje mi nic innego jak czekać na kolejny rozdział x
Życzę ci niekończącej się weny i trzymaj się :*
PS. Informuj mnie słońce @Real_Paradiise x
Jejku twoje opowiadanie to istne cudo.
OdpowiedzUsuńBędziesz mnie informować na tt?
@luvmybatman